<title_newspaper="Przekrój">
<title_article="Demokratyczny savoir vivre w odcinkach">
<author_1="Jan Kamyczek">
<language="pl">
<style="press">
<year="1954">
<month="11">
<date="1954-11-14">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Janka i Bogda w Częstochowie. „Mamy zamiar urządzić „andrzejki" z udziałem kilku koleżanek i kolegów. Czy podać kawę z tortem (ew. kakao) czy też zakąski w rodzaju sałatek, śledzików?" — Zebranie zajmie pewnie cały wieczór, więc o samej kawie z tortem goście zgłodnieją. Proponujemy przygotować kanapki i herbatę. Ewentualnie też jakieś ciasteczka. Student w Krakowie. „Odwiedzając siostrę w domu akademickim, witam się najpierw z jej współlokatorkami, a potem z nią sama. Czy to dobrze?" — Lepiej przywitać się naprzód z osobą do której się przyszło w odwiedziny czy też w interesie, choćby to była siostra. Potem dopiero z innymi. Maryla w Szamotułach. „Byłam z mężem na obiedzie w restauracji. Mąż zjadł zupę wcześniej ode mnie, po czym odsunął talerz i rozpoczął jeść drugie danie, nie czekając na mnie. Było mi b. nieprzyjemnie..." Do wielkiej nieprzyjemności nie było powodu. Prawdą jest, że mógł poczekać. I nie powinien był odpowiedzieć „bzdura" na Pani uwagę. Ale nie trzeba też robić z muchy słonia, sprawa jest naprawdę zupełnie błaha. Rena we Wrocławiu. „Czy wypada samotnej kobiecie udać się wieczorem do teatru lub na koncert?" — Naturalnie, że wypada. Skąd takie pytanie w roku 1954? Józef C. w Gdyni — Fraki pożyczone z teatru będą fatalnie leżały. Niech koledzy przyjdą w tym, co mają najlepszego, ale własnego, choćby jasnego. O wiele lepiej będą się czuli i wyglądali. Teresa w Ożarowie "Na imieniny dostałam od kolegi w biurze pudełko czekoladek, które zaraz otworzyłam i zaczęłam częstować składających mi życzenia. Potem dowiedziałam się, że źle zrobiłam, gdyż ofiarodawcy mogło być przykro...".
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
